Wizytówka Google ma jeden numer, w stopce strony jest drugi, a w katalogu branżowym sprzed pięciu lat trzeci, ten najstarszy, do dawno wygaszonej komórki. Każdy z nich kiedyś działał. Razem tworzą sytuację, w której część klientów dzwoni w próżnię i uznaje, że firma już nie istnieje.
Skąd się to bierze
Nikt tego nie zepsuł celowo. Dane rozjeżdżają się same, po kolei: zmiana operatora, przeprowadzka do większego lokalu, nowy adres e-mail, zmiana nazwy z „Jan Kowalski Usługi” na „Kowalski i Syn”. Każda poprawka trafia tam, gdzie akurat o niej pomyślano, a katalogi, w których firma została wpisana lata temu, zostają z wersją historyczną.
Dlaczego to nie jest kosmetyka
Skutki są dwa i niezależne od siebie. Pierwszy jest oczywisty: klient trafia na nieaktualny kontakt i rezygnuje. Drugi jest cichszy, wyszukiwarki zestawiają dane o firmie z wielu źródeł, a przy sprzecznych informacjach mają mniejszą pewność, że wszystkie dotyczą tego samego podmiotu. To nie jest kara ani filtr. To po prostu słabszy sygnał tam, gdzie mógłby być mocny.
Audyt w dziesięć minut
- Wyszukaj w Google pełną nazwę firmy w cudzysłowie i przejrzyj dwie pierwsze strony wyników.
- Osobno wyszukaj sam numer telefonu, pokaże katalogi, o których firma dawno zapomniała.
- Wypisz każde miejsce, w którym nazwa, adres, telefon albo godziny otwarcia różnią się od wersji aktualnej.
- Sprawdź samą stronę: stopka, zakładka kontakt i dane w regulaminie potrafią mówić trzy różne rzeczy.
Efektem jest lista adresów z konkretnymi rozbieżnościami. To materiał, który sam w sobie wygląda jak wykonana praca, i który rozmówca weryfikuje jednym kliknięciem, więc nie musi Ci wierzyć na słowo.
Czego nie da się posprzątać
Części katalogów nie da się zaktualizować, bo nie mają panelu, kontaktu ani żywego właściciela. To normalne i nie warto obiecywać uporządkowania całej sieci. Realny cel jest węższy: żeby najważniejsze źródła, wizytówka Google, strona firmowa i dwa czy trzy największe katalogi w branży, mówiły dokładnie to samo, znak w znak.
Drobiazg, który robi różnicę
„ul. Kwiatowa 3/2” i „Kwiatowa 3 m. 2” to dla człowieka ten sam adres, a dla maszyny dwa różne ciągi znaków. Przy porządkowaniu danych wybierz jedną formę zapisu i trzymaj się jej wszędzie. Kosztuje zero, a eliminuje połowę rozjazdów, które potem trudno komukolwiek wytłumaczyć.