Wolna strona rzadko wygląda na zepsutą. Otwiera się, treść jest, formularz działa, tylko wszystko dzieje się o kilka sekund za późno. Właściciel tego nie widzi, bo ma stronę w pamięci przeglądarki i zna ją na wylot. Klient widzi biały ekran i wraca do wyników wyszukiwania. Ten sam odruch wywołuje ostrzeżenie o niezabezpieczonej stronie.
Co mierzyć, żeby nie utonąć w wykresach
Narzędzia pokazują kilkanaście wskaźników. Do rozmowy handlowej wystarczy jeden: LCP, czyli moment, w którym pojawia się największy element widoczny na ekranie, zwykle zdjęcie w nagłówku albo tytuł. To najbliższy technice odpowiednik pytania „kiedy klient widzi, że tu w ogóle coś jest”.
Google podaje 2,5 sekundy jako wynik dobry i 4 sekundy jako granicę, powyżej której jest źle. Te dwie liczby wystarczą, żeby ocenić stronę i nie wdawać się w dyskusję o reszcie wskaźników.
Trzy przyczyny, które odpowiadają za większość przypadków
Zdjęcia prosto z aparatu. Fotografia o szerokości 4000 pikseli i wadze 6 MB, wyświetlana w kontenerze szerokim na 800 pikseli. Przeglądarka i tak musi pobrać całość. Na stronie z galerią realizacji potrafi to dać kilkanaście megabajtów na jedno wejście.
Karuzela na starcie. Slider z pięcioma zdjęciami ładuje pięć zdjęć, zanim pokaże pierwsze. Do tego biblioteka, która musi się wykonać, zanim cokolwiek drgnie.
Brak cache po stronie serwera. Każde wejście generuje stronę od nowa, choć jej treść nie zmieniła się od pół roku.
Jak sprawdzić bez instalowania czegokolwiek
- Otwórz PageSpeed Insights i wklej adres strony.
- Patrz na zakładkę mobilną, nie na wyniki dla komputera, telefony są wolniejsze i to one dają realny obraz, zwłaszcza gdy strona nie ma wersji mobilnej.
- Zanotuj samo LCP. Resztę zostaw sobie na etap wdrożenia.
- Zjedź do sekcji z zaleceniami, tam zwykle od razu widać, które zdjęcie waży najwięcej.
Jak o tym mówić, żeby nie zabrzmieć jak informatyk
„Ma Pan LCP na poziomie 6,2 sekundy” nie znaczy nic dla właściciela zakładu. „Zanim Pana strona pokaże pierwsze zdjęcie, mija sześć sekund, na telefonie, w terenie” znaczy dokładnie to samo i jest zrozumiałe. Liczba zostaje ta sama, zmienia się jednostka: z metryki na doświadczenie klienta.
Uczciwe zastrzeżenie
Przyspieszenie strony nie gwarantuje wyższej pozycji w Google. Szybkość jest jednym z wielu czynników i zwykle nie tym decydującym. Za to jest jednym z niewielu, które da się poprawić w jeden dzień i pokazać klientowi wynik przed i po, a to w sprzedaży bywa warte więcej niż obietnica pozycji.