czystaoferta.pl

Godziny otwarcia w wizytówce Google: najdroższy szczegół, o którym nikt nie pamięta

 · CzystaOferta

Tabliczka z napisem zamknięte zawieszona na drzwiach lokalu usługowego

Zdjęcia poprawia się, bo widać je od razu. Opinie zbiera się, bo są punktowane. Godziny otwarcia wpisuje się raz, przy zakładaniu wizytówki, i nie wraca do nich przez trzy lata, mimo że to jedyny element, który potrafi powiedzieć klientowi „nie teraz” dokładnie w momencie, w którym był gotowy zadzwonić.

Co Google robi z godzinami

Wizytówka nie pokazuje samych godzin. Pokazuje stan na teraz: „Otwarte”, „Zamknięte”, „Zamyka się za 20 minut”. Ten napis stoi w wynikach wyszukiwania, obok nazwy firmy, zanim ktokolwiek kliknie w wizytówkę. Jeśli dane są nieaktualne, klient dostaje informację odwrotną do prawdziwej, i to nie od firmy, tylko od Google.

Cztery scenariusze, które widać najczęściej

Brak godzin w ogóle. Wizytówka nie pokazuje wtedy żadnego statusu. Klient nie wie, czy dzwonić, więc dzwoni do konkurencji, u której jest napisane „Otwarte”.

Godziny sprzed przeprowadzki albo zmiany trybu pracy. Klasyk u jednoosobowych firm usługowych, które dawno przeszły na pracę po wcześniejszym telefonie, a w wizytówce nadal mają sztywne 8–16.

Brak godzin świątecznych. Google pyta o dni szczególne osobno. Bez nich w święto wizytówka pokazuje „Otwarte”, a ktoś jedzie pod zamknięte drzwi. Kończy się to zwykle opinią na jedną gwiazdkę, której nie da się już cofnąć.

Status „Tymczasowo zamknięte”, który został po urlopie. Najgorszy z możliwych, firma pracuje, a jej własna wizytówka aktywnie odradza kontakt.

Jak to sprawdzić w minutę

  1. Wyszukaj firmę w Google i spójrz na napis obok godzin, to jest dokładnie to, co widzi klient.
  2. Rozwiń listę dni i sprawdź, czy sobota i niedziela mają sens dla tej branży.
  3. Sprawdź, czy przy najbliższym święcie widnieje osobny wpis. Jeśli nie, godzin świątecznych po prostu nie ma.
  4. Poszukaj etykiet „Tymczasowo zamknięte” i „Zamknięte na stałe”.

Dlaczego to dobry temat na pierwszy telefon

Bo nie wymaga od rozmówcy przyznania się do zaniedbania. Brak strony albo słabe zdjęcia to ocena jego pracy. Nieaktualne godziny to drobiazg, który każdemu się zdarza, a jednocześnie konkretny, sprawdzalny fakt, który możesz podać w pierwszym zdaniu rozmowy. Firma poprawia go w pięć minut, widzi efekt i zaczyna traktować Cię jak kogoś, kto patrzy na jej wizytówkę uważniej niż ona sama.

Czego nie obiecywać

Poprawienie godzin nie podnosi pozycji w wynikach lokalnych w sposób, który dałoby się zmierzyć, na to wpływa raczej kategoria główna wizytówki. Działa gdzie indziej: zwiększa liczbę telefonów z tej samej liczby wyświetleń, bo przestaje odsyłać ludzi z kwitkiem. Warto mówić to wprost, zamiast sprzedawać godziny otwarcia jako pozycjonowanie.

Sprawdzanie tego ręcznie zajmuje 5 minut na firmę.

Silnik robi to w kilkanaście sekund i od razu pisze, od czego zacząć rozmowę.

Zobacz, jak to działa

Raz w miesiącu

Gdzie naprawdę warto dzwonić

Skanujemy sto firm z jednej branży w jednym mieście i wysyłamy surowe liczby: ile nie ma strony, ile ma zaniedbaną wizytówkę Google, ile jest wartych telefonu.

Dziękujemy. Sprawdź skrzynkę, potwierdzenie zapisu już do Ciebie jedzie.