Właściciele małych firm zadają to pytanie w dwóch skrajnych wersjach: „mam pięć opinii, czy to wystarczy” albo „konkurencja ma dwieście, nie mam szans”. Obie wersje mijają się z tym, jak klient naprawdę podejmuje decyzję.
Trzy progi, które widać w danych
Zero opinii. Klient nie ma żadnego sygnału. Wizytówka wygląda jak porzucona i przy dwóch alternatywach z opiniami przegrywa niezależnie od jakości usługi.
Od jednej do czterech. Statystycznie nic nie znaczą, mogą pochodzić od rodziny. Klient to wie i traktuje je z rezerwą, ale wizytówka przestaje wyglądać na martwą.
Powyżej dziesięciu. Tu zaczyna się prawdziwa różnica. Dziesięć opinii z oceną 4,6 buduje więcej zaufania niż trzy opinie z oceną 5,0, bo trudniej je podrobić i widać w nich rozrzut.
Ocena, która działa najlepiej, nie jest najwyższa
Profile z oceną 4,5–4,8 wypadają w praktyce lepiej niż idealne 5,0. Idealna ocena przy niewielkiej liczbie opinii wygląda podejrzanie. Kilka opinii czterogwiazdkowych z konkretną treścią uwiarygadnia całość.
Czego brak boli bardziej niż liczby
Dwie rzeczy ważą więcej niż kolejna opinia (trzecią, czyli brak podpiętej strony, opisaliśmy osobno):
- Brak odpowiedzi na opinie. Dwanaście opinii bez ani jednej reakcji właściciela czyta się jako brak zainteresowania. Odpowiedź na krytyczną opinię potrafi przekonać bardziej niż pięć pochwał.
- Brak zdjęć. W branżach, gdzie sprzedaje się efekt, stolarstwo, kamieniarstwo, fryzjerstwo, gastronomia, brak zdjęć realizacji jest kosztowniejszy niż niska liczba opinii.
Jak zdobyć pierwsze dziesięć bez proszenia się
Najlepszy moment to zakończenie zlecenia, kiedy klient jest zadowolony i ma Cię przed sobą. Nie „proszę o opinię”, a konkretnie: pokaż telefon z otwartą wizytówką. Konwersja z takiej prośby jest wielokrotnie wyższa niż z SMS-a wysłanego trzy dni później.
Nie kupuj opinii. Google je wykrywa, usuwa i obniża zasięg profilu, a klient rozpoznaje sztuczne opinie po jednakowym stylu.