Wizytówka Google bez zdjęć wygląda jak ogłoszenie bez ceny. Formalnie wszystko jest — nazwa, adres, telefon — ale klient nie ma na czym oprzeć decyzji. W niektórych branżach to problem drugorzędny. W innych rozstrzygający.
Branże, w których zdjęcia decydują
Reguła jest prosta: im bardziej efekt usługi jest widoczny, tym ważniejsze zdjęcia.
- Stolarstwo i meble na wymiar. Klient wybiera oczami. Bez galerii realizacji nie ma o czym rozmawiać.
- Kamieniarstwo. Identycznie — nagrobek czy blat wybiera się wzrokowo, nie z opisu.
- Fryzjerstwo i kosmetyka. Efekt „przed i po” sprzedaje sam.
- Gastronomia. Zdjęcia jedzenia i wnętrza to podstawa decyzji, gdzie zjeść.
- Budownictwo i wykończenia. Realizacje są dowodem kompetencji.
Branże, w których liczą się bardziej inne rzeczy
Hydraulik, elektryk, pomoc drogowa, mechanik przy awarii — tu klient działa pod presją czasu i patrzy na jedno: czy da się szybko zadzwonić. Numer telefonu, godziny otwarcia i informacja o dojazdach ważą więcej niż galeria. Zdjęcia pomagają, ale nie one przeważają.
Ile zdjęć wystarczy
Pięć do dziesięciu dobrych zdjęć robi całą robotę. Więcej nie szkodzi, ale nie zmienia już wyniku. Ważniejsze jest, żeby wśród nich znalazły się trzy typy:
- Efekt pracy — konkretna realizacja, nie zdjęcie stockowe.
- Miejsce — warsztat, lokal, wejście. Klient chce wiedzieć, gdzie trafi.
- Człowiek — właściciel albo zespół. Buduje zaufanie szybciej niż cokolwiek innego.
Najczęstszy błąd
Zdjęcia ze stocka albo z internetu. Klient je rozpoznaje, a Google potrafi je usunąć. Zdjęcie z telefonu, zrobione w dobrym świetle, działa lepiej niż profesjonalna sesja z bazy zdjęć — bo jest prawdziwe i pokazuje to, co klient dostanie.
Kolejność, w jakiej to poprawiać
Jeśli wizytówka nie ma ani strony, ani zdjęć, ani godzin otwarcia — zacznij od podpięcia strony, potem godziny, na końcu zdjęcia. Pierwsze dwie rzeczy to minuty pracy. Zdjęcia wymagają wyjścia z telefonem i chwili uwagi, więc naturalnie schodzą na później — ale w branżach z pierwszej listy nie wolno ich pominąć.