Responsywność brzmi jak żargon, ale sprowadza się do jednego pytania: czy klient musi powiększać Twoją stronę palcami, żeby cokolwiek przeczytać. Jeśli musi — większość tego nie zrobi.
Test, który zrobisz sam, bez narzędzi
- Otwórz stronę na telefonie.
- Nie powiększaj, nie obracaj ekranu.
- Spróbuj przeczytać numer telefonu i nazwę usługi.
- Spróbuj kliknąć w numer telefonu jednym palcem, bez celowania.
Jeśli którykolwiek z tych kroków wymaga wysiłku, strona nie jest mobilna — niezależnie od tego, co powiedziała firma, która ją robiła.
Techniczny wskaźnik, którym się posługujemy
W kodzie strony istnieje jeden znacznik odpowiadający za skalowanie na małych ekranach — viewport. Jeśli go nie ma, przeglądarka na telefonie renderuje stronę tak, jakby ekran miał szerokość monitora, i pomniejsza całość. To ten efekt „wszystko jest mikroskopijne”.
Brak tego znacznika to sygnał, że strona powstała przed erą smartfonów albo została zrobiona bez myślenia o nich. Jedno i drugie zwykle oznacza, że reszta też wymaga uwagi.
Co to kosztuje w praktyce
Klient szukający hydraulika przy awarii nie ma cierpliwości. Klient wybierający stolarza do kuchni ma jej więcej, ale porównuje kilka firm równolegle — i ta, której strona wygląda na zepsutą, wypada pierwsza. Nie dlatego, że robi gorsze kuchnie. Dlatego, że jej strona podpowiada, że firma nie dba o szczegóły.
Czy trzeba robić stronę od nowa
Nie zawsze. Jeśli strona stoi na WordPressie z sensownym motywem, przejście na wersję mobilną może być kwestią zmiany motywu i poprawek. Jeśli to statyczny HTML z 2012 roku ze stałymi szerokościami w pikselach — przebudowa wyjdzie taniej niż łatanie.
Praktyczna kolejność: najpierw sprawdź, czy numer telefonu jest klikalny i widoczny bez powiększania. To pojedyncza poprawka, która ratuje najwięcej kontaktów, nawet jeśli reszta strony poczeka.